American Generals’ Play: It Was Virtual Sex

<--

Skandal wokół szefa CIA, który podał się do dymisji, kiedy FBI wykryła jego romans, coraz bardziej przypomina farsę. Ale jest też poważne pytanie: dlaczego ukrywano go aż do wyborów?

Wykazałem się wyjątkową lekkomyślnością, wdając się w romans po 37 latach pożycia małżeńskiego. Takie zachowanie jest nie do przyjęcia, zarówno dla męża, jak i dla szefa organizacji takiej jak nasza – napisał w piątek, czyli dwa dni po wyborach prezydenckich, generał David Petraeus w pożegnalnym liście do wszystkich pracowników CIA.

Wywołał szok, ale to był dopiero początek. Dziś w sprawę wmieszany jest już następny wybitny generał, dwie kobiety, agent FBI rozebrany do pasa i prokurator generalny USA Eric Holder.

Stała się ona dowodem, że w dzisiejszym świecie prywatność jest złudzeniem, a potężna śledcza machina biurokratyczna, jeśli już nabierze rozpędu, jest nie do zatrzymania.

Wszystko zaczęło się zupełnie niewinnie wiosną tego roku – 37-letnia Jill Kelley z Tampa na Florydzie poskarżyła się znajomemu z FBI, że ktoś przysyła na jej e-maila nieprzyjemne anonimy. Pani Kelley, z pochodzenia Libanka, jest dobrze znana w najwyższych kręgach amerykańskich wojskowych, dla których razem z mężem urządzali wystawne przyjęcia. Na jedno z nich generał Petraeus przyjechał w orszaku 28 motocykli. Poza tym o Kelley wiadomo, że jest urodziwa, wystąpiła z siostrą bliźniaczką w kucharskim show w telewizji, w którym obie przyrządziły aligatora, oraz że ma ponad 2 mln dolarów długów.

Normalnie nikt jej skargą by się zapewne nie zajął. W e-mailach nie było gróźb morderstwa, szantażu itp. Ale kolega pani Kelley wykorzystał znajomości. Machina FBI ruszyła. Po kilku tygodniach agenci federalni zaczęli podejrzewać, że anonimy wysyła 40-letnia Paula Broadwell, autorka biografii Petraeusa.

Pani Broadwell również jest żoną chirurga. Studiowała na słynnej akademii wojskowej West Point, w armii dosłużyła się stopnia majora, a potem przeszła do cywila, gdzie była modelką w reklamie karabinu, i na Harvardzie pisała doktorat o przywództwie. Jej książka o Petraeusie, wydana w styczniu, jest, jak twierdzi wielu recenzentów, skrajnie bezkrytyczna. Jednakże stała się bestsellerem, bowiem generał jest uważany za jednego z najwybitniejszych dowódców w historii USA – odwrócił losy wojny w Iraku, a potem został dowódcą w Afganistanie. Broadwell jeździła z nim wiele tygodni, żeby zbierać materiały do biografii.

Agenci FBI ustalili miejsca, z których wysyłano anonimowe e-maile – zgadzały się one z grafikiem podróży Broadwell. Włamali się zatem do jej konta i przypadkowo odkryli tam ślad do innej, tajemniczej skrzynki pocztowej. Do niej również się włamali i znaleźli tam bombę – romansową korespondencję z szefem CIA.

Nie wysyłali do siebie e-maili, żeby nie zostawiać śladów w internecie. Mieli wspólne konto, oboje znali do niego hasło, w którym zapisywali wiadomości w wersji roboczej. Dzięki temu mogli je przeczytać, ale nie krążyły po sieci.

Petraeus uchodził w armii za maniaka nowoczesnych technologii, wiele godzin dziennie spędzał w internecie. – Każdy bit informacji w sieci zostawia ślady – mówił na jednym ze spotkań z dziennikarzami. – W cyfrowym świecie mamy już większe możliwości, niż pokazują na filmach “Mission Impossible” z Tomem Cruise’em! Musimy przedefiniować pojęcia tożsamości i poufności…

Słowa okazały się prorocze.

Do spraw służbowych Petraeus miał tajne i maksymalnie zabezpieczone konta. FBI nie znalazła żadnych dowodów, żeby złamał tajemnicę wojskową i wysyłał coś kochance na Gmailu. Treści odnalezione na wspólnym koncie z Broadwell są prozaiczne, np. wspomnienia seksu na biurku.

Szef CIA podobno przerwał romans, kiedy jego zazdrosna biografka zaczęła nękać anonimami panią Kelley, którą uznała za rywalkę.

Jednak agenci FBI uznali, że sprawa jest najwyższej wagi państwowej i trzeba ją wyjaśnić do spodu. Dlatego zaczęli również szczegółowo wypytywać panią Kelley. Do tego stopnia, że spanikowała i zażądała, żeby zamknąć śledztwo, które sama swoją skargą wywołała. Ale było już za późno. Agenci włamali się również do jej konta i znaleźli tam dwie niespodzianki, małą i dużą.

Mała była taka, że agent FBI, który jest przyjacielem Kelley i skłonił kolegów do rozpoczęcia śledztwa, wysyłał jej własne półnagie zdjęcia. Agent z obnażonym torsem został całkowicie odsunięty od śledztwa i toczy się w jego sprawie postępowanie wyjaśniające.

Duża niespodzianka była taka, że pani Kelley prowadziła bujną korespondencję z obecnym naczelnym dowódcą sił USA w Afganistanie generałem Johnem Allenem. Ogłoszono, że ich korespondencja po wydrukowaniu na papierze A4 ma od 20 do 30 tys. stron. Charakter listów jest określany jako “frywolny”, a prawicowa telewizja Fox News donosi nawet, że był to “seks wirtualny”. Generał Allen twierdzi, że nic złego nie zrobił, i na razie pozostaje naczelnym dowódcą w Afganistanie, choć jego nominację na naczelnego dowódcę NATO wstrzymano.

Nawet jeśli korespondencja Allena była tylko frywolna, a Petraeus nie przekazał kochance żadnych sekretów, to i tak armia i wywiad stały się pośmiewiskiem. Okazało się, że szef CIA i dowódca w Afganistanie, czyli ludzie, od których zależy bezpieczeństwo Ameryki, poświęcają długie godziny na znajomości – realne lub wirtualne – z dwiema paniami. FBI za sprawą półnagiego agenta też nie wypada najlepiej. Komicy pytają wesoło, co też takiego ma w sobie pani Kelley, skoro kręci się wokół niej dwóch najważniejszych w USA generałów, a agenci FBI się dla niej rozbierają.

Jest jednak w całej sprawie wątek poważny, który obciąża administrację Baracka Obamy. Przynajmniej od lata tego roku prokurator generalny Eric Holder (nadzorujący FBI) wiedział, że szef CIA miał romans i prowadzone jest w tej sprawie śledztwo. Ale nie powiedział prezydentowi Obamie ani w ogóle nikomu. Zachodzi podejrzenie graniczące z pewnością, że zrobił to w ramach koleżeńskiej przysługi, żeby jego szef mógł spokojnie, nienękany skandalami, wygrać wybory.

About this publication